Rockstar Games stworzyło coś co wykracza poza definicję gry wideo: istna monumentalna, melancholijna i obrzydliwie piękna ballada o przemijaniu, która nie boi się kazać Ci jechać przez dziesięć minut w milczeniu, byś mógł poczuć ciężar samotności i bezkres amerykańskiego pogranicza. Symulacja egzystencjalna, w której każda kropla deszczu na skórzanym płaszczu i każdy ślad kopyt w błocie Valentine przypominają Ci, że jesteś tylko reliktem przeszłości - reliktem, którego świat właśnie przestał potrzebować.
RDR2 to absolutne szczytowe osiągnięcie branży, gdzie oświetlenie o poranku w Bayou Nwa potrafi zaprzeć dech w piersiach tak skutecznie, że zapominasz o czyhających w wodzie aligatorach. Rockstar z obsesyjną wręcz dbałością o szczegóły oddał każdy aspekt życia w 1899 roku, od fizyki śniegu w górach Grizzlies, przez sposób w jaki błoto wysycha na ubraniach, aż po fakt, że Twój koń reaguje na zimno w sposób, o którym pisały wszystkie portale gamingowe świata. To świat, który żyje własnym rytmem, gdzie NPC mają swoje harmonogramy, a natura jest równie hojna jak i bezlitosna.
Struktura misji bywa momentami archaiczna i sztywna, co jest typowe dla Rockstara, lecz scenariusz i dialogi stoją na poziomie najlepszych dzieł Cormaca McCarthy’ego. Długie, złożone zdania wypowiadane przy obozowym ognisku, gdzie Dutch snuje swoje utopijne wizje, a Arthur odpowiada mu pełnym rezygnacji pomrukiem budują napięcie, które nie wynika z wybuchów, ale z powolnego rozpadu rodziny jaką była banda Van der Lindego.
Arthur Morgan to prawdopodobnie najlepiej napisany protagonista w historii medium.
Facet który zaczyna jako tępy cyngiel na usługach manipulanta aby przejść drogę, która jest tak bolesna, że trudno nie uronić łzy nad jego losem jakby się tak dłużej nad tym zastanowić. Jego dziennik jest pełen pięknych szkiców i intymnych przemyśleń, pozwala nam zajrzeć pod maskę twardziela i zobaczyć człowieka, który boi się jutra i żałuje wczoraj.
“Jesteśmy złodziejami w świecie, który nas już nie chce” - słowa linii dialogowej brzmią niczym wyrok, który unosi się nad każdą sceną sprawiając, że nawet najprostszy napad na dyliżans wydaje się desperackim aktem oporu przeciwko nadchodzącej nowoczesności.
Relacje z postaciami pobocznymi jak chociażby z Sadie Adler, która przechodzi niesamowitą transformację, czy z młodym Johnem Marstonem, dodają całości głębi jakiej próżno szukać w innych produkcjach AAA.
To gra o błędach, których nie da się naprawić, oraz o odkupieniu, które przychodzi zbyt późno by uratować życie, ale w sam raz, by uratować duszę.
Red Dead Redemption 2 jest arcydziełem, wymaga od Ciebie czasu, pokory i rezygnacji z potrzeby natychmiastowej gratyfikacji, oferując w zamian doświadczenie, które zostanie na lata. Brutalna lekcja historii i piękny hołd dla ery, która musiała zginąć, by narodziła się nowoczesna Ameryka. Jeśli masz w sobie dość siły by znieść powolne tempo i emocjonalny ciężar tej opowieści, otrzymasz nagrodę której nie da Ci żadna inna gra: staniesz się częścią legendy, która kończy się nie wystrzałem, a smutnym westchnieniem nad brzegiem morza.

Gra zasługuje na uznanie. Kolejna produkcja Rockstar’a zrobiona z należytą pieczołowitością oraz dbałością o detale.