Ten duński serial to nie House of Cards. Czym zatem jest? To chirurgicznie precyzyjna, chłodna skandynawska autopsja polityki.
Sidse Babett Knudsen jako Birgitte Nyborg. Kobieta z krwi i kości. Kiedy zostaje premierem wierzy w swoje zasady. Jest idealistką, która chce coś zmienić, lecz Rząd ją pożera. Serial mistrzowsko pokazuje jak system, kompromisy z koalicjantami, media i osobiste wybory stopniowo tę idealistkę niszczą. Obserwujemy jak zmuszona jest do zjadania swoich słów, by utrzymać się na powierzchni.
To co jest najlepsze w Borgen, to realizm.
Partie są reprezentowane realistycznie, ideologie są zderzane ze sobą na sali obrad. Nie ma tu jasnych złoczyńców, są tylko ludzie którzy walczą o swoje racje, a Birgitte musi być arbitrem w tym cholernym cyrku jednocześnie walcząc o przetrwanie swojego małżeństwa i o to, by jej dzieci nie zostały sierotami.
Drugi równie ważny wątek to media. Serial pokazuje jak działa to sprzężenie zwrotne: Birgitte i jej doradca Kasper Juul (pilnujący jej wizerunku) kontra dynamiczna dziennikarka Katrine Fønsmark. To jest gra. Gra w której każda strona próbuje przechytrzyć drugą, a prawda jest jedynie narzędziem, które można wygiąć by pasowało do narracji.
Muzyka jest subtelna, nie dominuje. Podkreśla napięcie, które nie wynika z eksplozji, ale z milczącego spojrzenia, z nieprzespanej nocy Birgitte, z tego stresu czy nerwów. W tle słychać szum medialnej machiny, nieustający hałas newsów i plotek, które są równie ważne, a często ważniejsze niż fakty poza medialną kurtyną.
Wizualnie serial jest stonowany, niemal dokumentalny. Nie ma tu fajerwerków, jest za to surowa, skandynawska elegancja. Kolory są przygaszone, światło naturalne, lecz to tylko podkreśla powagę i realizm tego serialu.
Polityka to ciężka, nieustanna praca w słabo oświetlonych gabinetach, a nie błysk fleszy na estradzie.
Borgen to obowiązkowy seans dla każdego kto uważa, że polityka jest prosta.
Serial jest inteligentny, wciągający i absolutnie bezlitośnie przedstawia portret mechanizmów władzy, które powoli, ale nieubłaganie niszczą człowieka.
Znakomite dialogi, świetnie rozpisane postacie i ten chłód który sprawia, że czujesz się jakbyś sam stał na mrozie duńskiej polityki.

Ciężki klimat, dobra praca kamery, realność i stres wylewający się przez ekran. Jeśli lubisz ten klimat totalnie polecam!