Dwadzieścia jeden lat, dokładnie tyle przyszło nam czekać na kolejną część wspaniałych przygód już nie takich młodzieńców lecz dorosłych ludzi. Znów przyjdzie nam spotkać się z Rentonem, Spudem, Sick Boy oraz Begbiem. Jak zmieniło się ich życie, czy nadal są uzależnieni? Co się stało z Begbiem? Czy zemsta będzie tematem przewodnim, a może rozpacz czy żal za błędy popełnione w młodości?
Zwiastun T2 Trainspotting zawiera także jedną z moich ulubionych piosenek: Wolf Alice - Silk, która tutaj potęguje tylko doznania.
T2 TRAINSPOTTING: WYBIERZ ŻYCIE. TYLKO JAKIE?
Kiedy Renton wpadł nam prosto w życie dwadzieścia lat temu, jego manifest “Wybierz życie” był kopem w zęby, brudnym i ekscytującym hymnem na cześć nonkonformizmu i heroizmu. Czekaliśmy dwie dekady, przy czym Wszyscy mieliśmy ten sam lęk: Czy to będzie tylko odgrzewany kotlet, sequel-wydmuszka, który zniszczy legendę, czy jednak dostaniemy arcydzieło na talerzu?
Spieszę donieść: Danny Boyle znowu to zrobił!
Film o tym co się dzieje, gdy z życia uchodzi cała heroina i zostaje tylko to pieprzone życie. Film o cholernym fakcie, że jesteś starym durniem, a przyjaciele z młodości to banda zdrajców i psychopatów.
Energetyczny chaos w rytmie rozczarowania
Wizualnie to Boyle w szczytowej formie. Kamera jest jak szalona, ostra, bezczelna. Edinburgh jest nadal szary i paskudny, ale jednocześnie hipnotyzujący. Muzyka? Dalej elektryzująca, lecz czuć w niej więcej melancholii, niż w tym dyskotekowym, pędzącym rytmie z ’96. Tym razem to muzyka dla facetów, którzy uciekają przed syndromem wypalenia i zawałem.
A nasi bohaterowie?
- Renton, po powrocie z amnestii w Amsterdamie, jest wypalony. Próbuje biegać, ale nie ucieka już przed nikim poza samym sobą
- Spud, ten uroczo głupawy, niezdarny bohater jest w najgłębszej dupie, z rozwaloną rodziną i wiecznym kacem
- Sick Boy? Teraz Simon, cwaniaczek-alfons z aspiracjami do bycia biznesmenem. Ciągle pieli o Jamesie Bondzie i chciwości, ale ma w oczach więcej goryczy niż heroinista po odwyku
- Begbie? Ten socjopata ucieka z więzienia i szuka Rentona, by spłacił dług sprzed 20 lat kierujący się rządzą zemsty
Monolog na miarę XXI wieku
Esencją Trainspotting był ten monolog. I dostajemy go, tylko że jest… brudniejszy, mocniejszy, dosadny. Bardziej cyniczny. Renton patrzy na nas w czwartą ścianę, i wali prosto z mostu:
“Wybierz Facebooka, Twittera, Instagrama i tysiąc innych sposobów na upokarzanie siebie przed ludźmi, których nigdy nie poznałeś. Wybierz kredyt hipoteczny, wybierz gównianą pracę, wybierz pranie… Wybierz to, żeby historia się powtórzyła.”
Uderzenie, redefiniowanie tego, co znaczy “choose life” w świecie, gdzie młodość jest tylko kolejnym produktem na półce. Boyle sprawia, że nostalgia nie jest tylko miłym wspomnieniem, ale narzędziem tortur. Film jest pełen przebłysków z ’96, które bolą. Bolą, bo pokazują, że minęło dwadzieścia lat, a oni (i my) nadal tkwimy w tym samym bagnie, tylko w lepszych ciuchach, z lepszymi telefonami, czy bałaganem w swych głowach.
Werdykt? Wybierz ten film. Ten oraz pierwszy
T2 Trainspotting nie jest lepszy filmem od oryginału. Jest filmem o tym, że oryginalny film się skończył, a życie trwa nadal. Istny hołd, spowiedź i pożegnanie z naiwnością, czy wciąż ten sam czarny humor, wciąż ta sama gorzka prawda i ci sami fantastycznie skomplikowani bohaterowie, których na swój sposób mimo wszystko kochamy.