Patrząc na serię Grand Theft Auto, można by stwierdzić z całą stanowczością, iż Grand Theft Auto IV jest wyjątkiem w serii - tytuł o bardzo ciężkim poważnym klimacie pokazujący nie tak sielankowe życie w Liberty City, fikcyjnym mieście wzorowanym na Nowym Jorku. Oczywiście! Zainteresowani w temacie gier z Serii Grand Theft Auto wiedzą, iż Liberty City było już zekranizowane choćby w jednej z poprzednich części gry: GTA III, które to swego czasu było rewolucją w dziedzinie gier komputerowych.
Czym zachwyciło mnie GTA IV?
Jak wspomniałem chwilę wcześniej przede wszystkim tym ciężkim klimatem, ścieżką dźwiękową (do tej pory uwielbiam słuchać Vladivostock FM) pomimo, iż w finalnej wersji gry Rockstar pozbyło się niektórych piosenek (zapewne ze względów licencyjnych)
Niko! My cousin! Let’s go bowling.
Ikoniczne już jest powiedzenie Romana, które umieściłem wyżej. Swego czasu przez pewien błąd w grze Roman dzwonił do naszego protagonisty aż zdecydowanie za często, jednakże być może to właśnie przez ten aspekt większość graczy zapamiętało GTA IV właśnie przez w/w błąd.
Jakby to powiedzieć…
Gra po tylu latach pozytywnie zaskakuje - pomijając oryginalny aspekt techniczny silnika RAGE, który nawet na współczesnych komputerach potrafi “chrupnąć” jest to personalnie moja ulubiona cześć, do której powracam co jakiś czas gdy najdzie mnie ochota na zagranie w dobry tytuł.
Esencja?
GTA IV to nie jest gra w którą grasz żeby się wyluzować. Gra którą przeżywasz żeby zrozumieć jak ta fasada “sukcesu” w Ameryce potrafi szybko runąć, zostawiając Cię z pistoletem i kilkoma dolarami w kieszeni.
Jeśli szukasz akcji non-stop i luzackiej rozwałki, wróć do San Andreas. Jeśli chcesz gry, która ma jaja, duszę i scenariusz z wyższej półki, która pokaże Ci jak naprawdę wygląda walka o życie w wielkim mieście, to pozycja obowiązkowa.
Niko Bellic nie znalazł Amerykańskiego Snu. Znalazł robotę która go wykończy. Brutalne, lecz idealnie pokazuje pułapkę tego wielkiego wspomnianego wcześniej American Dream.

Moim zdaniem? Najlepsza część GTA. Change my mind! Jeśli nie graliście, pozycja konieczna do zakupienia na platformie Steam.