FUTU.RE Dmitrija Głuchowskiego, autora kultowego Metro 2033 miało być kolejną wizjonerską opowieścią, która wstrząśnie fundamentami gatunku. Niestety tak się nie stało: Dostaliśmy przydługą, nużącą i estetycznie zimną opowieść, która powiela schematy science fiction. Głuchowski tym razem postawił na rozmach, zapominając że prawdziwy strach i refleksja rodzą się w ciasnych tunelach, a nie na panoramicznych, cyfrowych dachach. Ale, po kolei.
Świat przedstawiony w książce jest sterylny, zimny i przesycony technologią, każdy wie że tak wygląda dystopia. Miasta są drapaczami chmur, ludzie są młodzi i piękni dzięki nanotechnologii, a cała populacja jest regulowana, czy też kontrolowana przez Państwo. Z jednej strony koncept może interesować, ale to już było: od 1984 po Nowy Wspaniały Świat.
Brakuje w tym szoku, brakuje czegoś odważnego. Brakuje… czegoś brakuje.
Narracja jest przeładowana ekspozycją, zbyt wiele się tu wyjaśnia, zamiast pokazywać. Głuchowski poświęca zbyt dużo stron na opisywanie reguł tego futurystycznego ustroju, zanim wreszcie zacznie się dziać coś, co naprawdę wciągnie czytelnika. To jest problem, gdyż kiedy akcja w końcu nabiera tempa (co jest równie rzadkie, co naturalne narodziny w tym świecie) nie masz już wystarczająco dużo siły by się tym wszystkim przejąć czy wciągnąć.
Główny bohater jest członkiem specjalnej jednostki pilnującej, który zwalcza “grzeszne rozmnażanie”. Jest ponurym bohaterem, który jest świetny w swojej robocie, ale ma problem z sumieniem i kobietami. Jego wewnętrzne dylematy są tak oczywiste i stereotypowe, iż jego podróż od posłusznego egzekutora do zbuntowanego rewolucjonisty jest przewidywalna od pierwszej sceny, kiedy tylko na horyzoncie pojawia się miłość.
Cała intryga sprowadza się do walki z systemem, który jest zły gdyż ogranicza wolność i miłość, co jest morałem tak oczywistym, że aż boli.
Relacje między postaciami są słabo zarysowane: emocje są tu na poziomie syntetycznym, co może i pasuje do świata Replikantów, ale nie porywa w świecie, który ma dotykać fundamentalnych pytań o człowieczeństwo. Zamiast emocjonalnego uderzenia dostajemy filozoficzne elaboraty, które są zbyt rozwlekłe i niewystarczająco odkrywcze, aby usprawiedliwić ten ogrom.
FUTU.RE to ambitna, lecz niestety nieudana próba stworzenia wielkiej dystopii. Powieść ma potencjał, lecz grzęźnie w nadmiarze opisów, wyjaśnienia reguł świata, powtarzalnych motywach i bohaterach, którzy są równie puści, co ich mieszkania. Jeśli czytaliście Głuchowskiego za brud, chaos i ludzki pierwiastek w Metro, to FUTU.RE może rozczarować swoją sterylnością i brakiem zaskoczenia. Czytaj na własną odpowiedzialność, ale nie oczekuj jakiejkolwiek rewolucji.

Mam bardzo mieszane uczucia, książka mnie rozczarowała.