Babygirl?
Tytuł totalnie nic mi nie mówił, jednakże podczas oglądania zwiastunu w serwisie YouTube miałem… wypieki na twarzy. Ci którzy mnie znają, wiedza że lubuję się w Kobietach 45+ jestem pod tym względem delikatnie spaczony. Wink Wink 🙂
Film na początku przedstawia nam Samuela (Harris Dickinson) młodego stażystę, który wpada w sieć utkaną przez swoją szefową (graną przez Nicole Kidman) I to jest clue: To nie jest już stary schemat faceta na szczycie i dziewczyny na dole hierarchii. Oj nie. Mamy do czynienia z Kobietą, która ma władzę absolutną: zimną, korporacyjną potęgę, która zderza się z młodzieńczym naiwnym pożądaniem.
Drapieżna, niepokojąca gra, w której stawka jest o wiele wyższa niż tylko skandal towarzyski.
Uwspółcześniona, odwrócona Mrs. Robinson: Zimna, wyrachowana i siedząca na szczycie sukcesu.
Najlepsze w tym filmie jest to, że dostajemy scenariusz który odchodzi od męskiej dominacji. Kidman jest tu lodową królową i to ona kontroluje tempo, zasady i kierunek tej destrukcyjnej relacji. Samuel, choć młody i teoretycznie pełen życia staje się figurą Bena Braddocka: zagubionym chłopcem który nie wie, jak odmówić tej władzy i temu glamour.
To nie jest prosta historia o wykorzystaniu. Film mistrzowsko operuje dwuznacznością zadając pytanie: co jest bardziej pociągające: szefowa czy jej status? Sceny które na początku wydają się niewinne, są celowo nasycone niepokojem. Cały czas czujesz to pytanie: Kiedy ta bańka pęknie? W tym przypadku to sama Kidman decyduje, kiedy gra się kończy.
Babygirl to film o tym jak władza seksualna splata się z władzą korporacyjną. Kidman używa swojej dominacji, a Dickinson, , balansuje na krawędzi fascynacji i strachu.
Tańczący chaos w którym granica między pożądaniem a wykorzystaniem jest tak cienka, że niemal niewidzialna.
Film jest zrealizowany z chirurgiczną precyzją: chłodnymi, acz eleganckimi kadrami, które świetnie oddają sterylną, bezduszną atmosferę tego wielkiego biznesu. Ten chłód tylko potęguje gorączkę rodzącej się obsesji. Nicole Kidman jest piorunująco dobra w roli kontrolującej femme fatale. Rola, która “robi robotę” i wbija się w pamięć.
Scenariusz nie daje żadnych łatwych rozgrzeszeń. Pozytywnie! W końcu mamy film, który nie boi się pokazać, że relacje oparte na nierównowadze sił zawsze mają swoją cenę. A ta cena jest płacona w walucie utraty godności i władzy.
Jeśli szukasz subtelnej, ale brutalnej analizy dynamiki sił “Babygirl” będzie obrazem dla Ciebie.
To nie jest opowieść po której poczujesz się dobrze. Poczujesz się zaniepokojony, spocony i być może z refleksją, jak cienka jest linia między pożądaniem, a władzą w dzisiejszym świecie. Hollywoodzkie kino które wbija się w mózg i zadaje niewygodne pytania o to, co dzieje się tak naprawdę w tym układzie.